Czy lubisz hejterstwo?

Ten temat jest tak bardzo rozbudowany w znaczenia, że musi potrwać zanim zostanie osiągnięte „zadowalające porozumienie”. Jeśli zostanie. Na razie, tytułem wstępu, zapraszam do poczytania mojej notatki o pożytkach z hejterswa, lub stratach z tego tytułu.

piątek, 28.02.2014

Tymczasowa definicja domowej roboty
Hejsterstwo: nienawiść, zawiść, złość wyrażone w Internecie w celu dokopania komuś. Negatywne emocje mogą być spontaniczne lub stanowić element strategii, czarnego piaru, „wendetty”.

Definicję będę udoskonalać, czekam na sugestie.

 

19.02.3014, środa

Hejterstwo jest jedną z odmian wyrażania opinii, którą się powszechnie POTĘPIA i… toleruje, co najwyżej sykając „Fff, fff!” i odchodząc z godnością. Na pytanie „Czy lubisz hejterstwo”, gdyby zrobić sondaż, uzyskalibyśmy 80% odpowiedzi negatywnych. (Tu zawsze znajdzie się ktoś niezwykle dociekliwy i zapyta”A skąd wiesz?”).

Ten design w błękitnej rękawiczce, o który pyta blogerka Czesia, jest dziełem chwili i zostawiam go w tej postaci, na razie w każdym razie. Jak widać, ta forma pobudza do dyskusji. A niżej wersja zmierzająca w kierunku piktogramu. Krok w stronę pozorowania mniejszych emocji.

 

„Jedno mnie niepokoi – brak odwagi cywilnej, podpisu pod opiniami krytykanckimi” – pisze Czesia. I tu się zgodzę, chociaż z zastrzeżeniami.

Pierwsze. Jeśli można anonimowo chwalić, to dla równowagi i takie ganienie nie powinno stanowić problemu. Co prawda chwalenie poprawia nastrój nie tylko chwalonemu, ale i czytelnikom,  ogólna dobrotliwość rozprzestrzenia się drogą dziwnej net-osmozy, a w przypadku ganienia jest wprost przeciwnie. Jako lajkerzy jesteśmy o krok od „kisielu-cium-cium”. Powiedzmy, że dzięki wrodzonej wrednocie jakoś to przetrzymujemy (my ludzkość, rzecz jasna).  Jako krytykanci narażamy się na działania odwetowe.

Drugie. Moim tematem są dwie rzeczy. Hejterstwo, zjawisko bezdyskusyjnie obrzydliwe,  i prawo do krytyki. Realizacja tego prawa nie jest dobrze widziana, mówiąc eufemistycznie. Jak temu zaradzić? Mam co najmniej pięć pomysłów, leżą sobie w pojemniczku na pomysły i czekają na wydobycie, gdy tylko będzie okazja.

Trzecie. Lajki to fenomen fejsbuka. A tam ludzie nie są anonimowi. Napisanie, że coś się nam nie podoba jest aktem odwagi, wprost proporcjonalnym do stopnia znajomości. Im bliższa, tym trzeba jej więcej.

Błękitna rękawiczka powstała spontanicznie i doraźnie, na potrzeby fejsbukowe. Odwagi nie wymagała, bo chodziło o krytykę merytoryczną pewnego portalu, którą uzasadniłam i co więcej uzyskałam satysfakcję, bo osoba kierująca fanpejdżem podjęła dyskusję. Czy po tak zachęcającym doświadczeniu użyję jeszcze kiedyś ikony kciuk w dół? Możliwe.

Jeśli nie tej w koronkowej rękawiczce, to może użyć by czegoś z guglowej oferty?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przestrzeń wspólna i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Czy lubisz hejterstwo?

  1. ~czesia pisze:

    jakiż mankiecik! I paznokietki! żeby się sprawdziło, jak Cię widzą…? I czy ten design jest charakterystyką hejterstwa w ogóle czy kogoś konkretnego, tzn. jednej płci?
    Przeczytałam artykuł pod linkiem. Wszystko ok. Jedno mnie niepokoi – brak odwagi cywilnej, podpisu pod opiniami krytykanckimi ( to zupełnie inna sprawa niż krytyka – z definicji dotyczaca meritum, wyłączajaca emocjonalny odbiór)).No i rękawiczki. Boję się, że ktoś załatwi mnie „w białych rękawiczkach”.
    „rękawica to tajemnica, ukrywanie tożsamości, niecne zamiary”, wolę symbolikę czystych rąk, otwartej przyłbicy i w ogóle jakieś przebrzmiałe symbole dawnych wartości

  2. ~Almetyna pisze:

    Czesiu, dziękuję za tyle ciekawych uwag, odpowiadam Ci wyżej, czyli jako ciąg dalszy wpisu i to po kawałku, teraz jeden, później jeszcze dorzucę drugi.

  3. ~czesia pisze:

    czy można komentować, nie oceniając? Przynajmniej nie wprost? Wolę opis, analizę, odniesienia , nawet krytyczne( nie krytykanckie) do treści niż emocjonalne oceny, pozbawione uzasadnienia. Pewnie hejterzy mają jakieś powody, ja ich jednak nie rozumiem, dlatego trudno mi je akceptować i dyskutować. Bo jak dyskutować, gdy ktoś tupie nogami. Poza tym znaki drogowe dobre sa na drodze: proste w przekazie, jasne w odbiorze. Fejsbukowy jarmark ma swój urok, jak ongisiejszy wtorkowy targ, gdzie każdy wykrzykiwał swoją kwestię. Kliknięcie nie jest aktem odwagi, moim zdaniem to próba włączenia się w tłum. Wolę zwerbalizowane emocje. Nawet piszący musi uświadomić sobie, co go dręczy::)

  4. ~Almetyna pisze:

    Jak czytałam* oceniamy zawsze i wszystko, to mechanizm wpisany w nasze rozeznanie świata, czy chcemy czy nie, robimy to, najpierw na TAK lub NIE, a w razie potrzeby bardziej precyzyjnie. Wolisz „opis, analizę, odniesienia, nawet krytyczne” – oczywiście, ja też wolę. Mimo to wszyscy używamy kciuka w dół i w górę. Wpis na temat hejterstwa jest tylko pretekstem, ma pomóc w rozeznaniu się w komplikacjach zjawiska automatyzmu w ocenach.

    W ogóle działamy bardziej emocjonalnie niż chcemy to przyznać. Człowiek rozumny powinien używać rozumu, a jakoś to się gmatwa.

    =
    * Muszę odszukać opis badań na ten temat

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>